Kacze zyczenia
“Prezydent życzył wszystkim powodzenia w życiu zawodowym, w szkole oraz w życiu osobistym. Dodał, że chciałby, aby przyszły rok był jak najlepszy dla naszej ojczyzny, aby rozwijała się gospodarka, spadało bezrobocie i przestępczość, a coraz więcej Polek i Polaków czuło się ludźmi szczęśliwymi i spełnionymi, a coraz mniej ludźmi, którzy ponieśli porażkę.” [zrodlo: gazeta.pl]
To chyba pierwszy raz kiedy Kaczor nie myli sie co do przyszlosci. Gospodarka bedzie sie rozwijac, dzieki pieniadzom przysylanym rodzinom przez emigrantow z zagranicy. Bezrobocie i przestepczosc bedzie spadac, bo jeszcze wiecej ludzi, wlaczajac w to panow z lancuchami, ucieknie z Kaczylandu. Coraz wiecej Polek i Polakow bedzie czulo sie spelnionymi i szczesliwymi widzac, ze za brytyjska place minimalna moga wynajac mieszkanie, oplacic rachunki i jeszcze nawet na jedzenie im zostanie. A potem bedzie mowil ze to jego zasluga.
Jeszcze perelka znaleziona w komentarzach pod artykulem z zyczeniami:
Jaruzelski pokazał nam jaki nie powinien byc prezydent.
Kwaśniewski pokazał nam jaki powinien byc prezydent.
Wałesa pokazał, że prezydentem może być każdy.
Kaczyński udowodnił, że nie każdy.
Add comment 25 grudzień, 2006
Magia Swiat
No i znowu mamy Swieta. Cudowne, magiczne, metafizyczne, slodkie… az rzygac sie chce. Nienawidze swiat wszelkiego rodzaju. Wszystko musi byc tak jak musi byc i kropka. Choinka musi byc, na choince gwiazdka musi byc, te same koledy musza byc, trzeba sie usmiechac i ma byc ‘atmosfera’, niezaleznie od tego co sie dzialo jeszcze pare godzin wczesniej. Obowiazkowo oscisty karp bez smaku i smierdzaca kapusta z grzybami. A potem cieszyc sie z prezentow, bo nie wypada nie. Nic to, ze po dwoch dniach przygotowan wszyscy padaja na ryje i maja dosyc wzajemnego wrzeszczenia na siebie, bo ciagle cos nie wychodzilo. Atmosferen muss sein.
A ja sie ciesze ze poszedlem na nocke. Cisza, spokoj, nikt nie mendzi nad uchem. Tylko trzeba bylo sie pomeczyc z nastawieniem radia, zeby ciagle koled nie puszczali.
A jutro karuzela od nowa…
Add comment 25 grudzień, 2006
Sam sobie nie wierze

(fotografia przedstawia wiadro szkockich kaczych jaj)
Blogujacy ja. Oksymoron.
Po kilku dobrych miesiacach zaczytywania sie blogiem Fraglesa, Kaczyzmem, a przede wszystkim ognistymi forumami GW sam tez postanowilem pobrudzic sobie palce i dolozyc swoje pare pensow do komentowania tego co dzieje sie za Mala Woda, w kraju niegdys mlekiem i miodem plynacym, ktory dzis jest krajem jaj. Kaczych jaj. Siadywalem sobie wiec wieczorami i pokladalem sie ze smiechu czytajac kolejne historie Szefa Potworow, Edgara, Mulata i innych. Pewnego dnia Fragles przebaknal o tym, ze moze lepiej by bylo spakowac sie i wyjechac.
Ja to zrobilem.
Nie powiem, zycie w UK to nie je bajka. Szczegolnie jak wyjechalo sie za pozyczone pieniadze, z zona i z dwuletnim dzieckiem. Wyjechalem, bo w Polsce pracujac w zawodzie nie bylo mnie stac na wynajecie mieszkania, a co dopiero zapewnienie godziwych warunkow do zycia rodzinie. Tutaj, nawet przy zarobkach w okolicy krajowego minimum, daje sie przezyc. Wynajecie mieszkania nie pochlania poltora pensji. Pracy tymczasowej, takiej ‘na przetrwanie’, jest duzo, z normalna troche gorzej, ale, w przeciwienstwie do Kaczylandu, sa oferty. Fakt, czasami Brytole daja nam odczuc ze jestesmy tylko imigrantami, ale juz wole to niz Giertycha decydujacego o tym, czego bedzie uczyc sie moja corka i podobych bzdetow. Z niejednego pieca chleb sie juz w zyciu jadlo, wiec trzeba zacisnac zeby i miec nadzieje ze jutro w koncu zaswieci slonce.
Nie wiem po jakiego grzyba zalozylem tego bloga. Nie wiem, czy chce zeby ktokolwiek go czytal. Moze to ostatni wpis, moze poczatek czegos stalego… Wesolych Swiat.
1 comment 24 grudzień, 2006