Sam sobie nie wierze

24 grudzień, 2006

 

Kacze jaja

(fotografia przedstawia wiadro szkockich kaczych jaj)

Blogujacy ja. Oksymoron.

Po kilku dobrych miesiacach zaczytywania sie blogiem Fraglesa, Kaczyzmem, a przede wszystkim ognistymi forumami GW sam tez postanowilem pobrudzic sobie palce i dolozyc swoje pare pensow do komentowania tego co dzieje sie za Mala Woda, w kraju niegdys mlekiem i miodem plynacym, ktory dzis jest krajem jaj. Kaczych jaj. Siadywalem sobie wiec wieczorami i pokladalem sie ze smiechu czytajac kolejne historie Szefa Potworow, Edgara, Mulata i innych. Pewnego dnia Fragles przebaknal o tym, ze moze lepiej by bylo spakowac sie i wyjechac.

Ja to zrobilem.

Nie powiem, zycie w UK to nie je bajka. Szczegolnie jak wyjechalo sie za pozyczone pieniadze, z zona i z dwuletnim dzieckiem. Wyjechalem, bo w Polsce pracujac w zawodzie nie bylo mnie stac na wynajecie mieszkania, a co dopiero zapewnienie godziwych warunkow do zycia rodzinie. Tutaj, nawet przy zarobkach w okolicy krajowego minimum, daje sie przezyc. Wynajecie mieszkania nie pochlania poltora pensji. Pracy tymczasowej, takiej ‘na przetrwanie’, jest duzo, z normalna troche gorzej, ale, w przeciwienstwie do Kaczylandu, sa oferty. Fakt, czasami Brytole daja nam odczuc ze jestesmy tylko imigrantami, ale juz wole to niz Giertycha decydujacego o tym, czego bedzie uczyc sie moja corka i podobych bzdetow. Z niejednego pieca chleb sie juz w zyciu jadlo, wiec trzeba zacisnac zeby i miec nadzieje ze jutro w koncu zaswieci slonce.

Nie wiem po jakiego grzyba zalozylem tego bloga. Nie wiem, czy chce zeby ktokolwiek go czytal. Moze to ostatni wpis, moze poczatek czegos stalego… Wesolych Swiat.

Entry Filed under: Nieposortowane. .

1 Comment Add your own

  • 1. Jerzy  |  24 grudzień, 2006 at 2:25 pm

    Warto wierzyc!

    Pozdrawiam z Kanady. Bylismy w podobnym polozeniu. No moze corki byly troch starsze. To prawda, ze jest ciezko, ale warto. Wyjechalismy 16 lat temu i nie zalujemy tego. Dziewczyny pokonczyly szkoly i studia. Nie bylo dla nich dobrej pracy, to zaczely uczyc angielskiego w innych krajach. Byly rok w Bankoku potem w Krakowie. Mlodsza wlasnie przyleciala na Swieta z Nowej Zelandii gdzie mieszka i pracuje. Nie traca kontaktu z krajem. Czesto do niego wracaja. Mowia po polsku i przede wszyskim sa niezalezne i wyzwolily sie z tego bagazu zasciankowej mentalnosci.

    W pierwszym pokoleniu jest ciezko. Wszystko zaczynasz od zera. Ale potem do daje satysfakcje ze wszysto co masz zrobiles sam bez pomocy i ukladow.

    Serdecznie pozdrawiam i nie trac nadzieji. Wszystkiego najlepszego, zdrowych, spokojnych Swiat. Duzo pomyslnosci w Nowym Roku.

    P.S. Przegladarka sie zawiesila, wiec wysylam ponownie.

Leave a Comment

Required

Required, hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


 

grudzień 2006
P W Ś C P S N
     
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Blogroll

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Jerzy w Sam sobie nie wierze